środa, 4 lutego 2009

Mało atrakcyjna para...

Czy ktoś Wam kiedyś powiedział, że jesteście nieatrakcyjni? Niekoniecznie prosto w oczy, wystarczy, że Wam to zasugerował? Otóż nam tak i obawiamy się, że to jeszcze nie koniec. Oczywiście nie chodzi tu o nasz charakter czy wygląd, tylko o gości weselnych, a konkretnie o ich ilość.

Zanim zaczęliśmy planować ślub doszliśmy do wniosku, że chcemy kameralne wesele w gronie naszej najbliższej rodziny oraz przyjaciół. Myśleliśmy wtedy, że organizacja przyjęcia dla takiej ilości osób jest dziecinnie prosta. Dodatkowo ma to same zalety:
  • grupa 30-35 osób zmieści się maksymalnie w 10 samochodach, a taką ilość aut można łatwo załatwić (choćby na parkingu pod hipermarketem, musiałbym tylko poprosić kolegę, żeby nauczył się otwierać wycieraczką nie tylko swoje Daewoo Tico :-) ),
  • jest bardziej mobilna, co oznacza, że ślub może się odbyć w dowolnym miejscu w Polsce, niekoniecznie w "rodzinnym zagłębiu",
  • mniejszej ilości osób jest łatwiej dogodzić i jest większe prawdopodobieństwo, że wszyscy po weekendzie wrócą naprawdę zadowoleni (co uwierzcie mi zdarza się niezwykle rzadko),
  • w przypadku, gdy wszystkie ciekawe sale weselne są już zajęte, każda restauracja (włączając McDonalda :-)) jest w stanie wszystkich pomieścić.
Takich plusów było o wiele więcej i to przyczyniło się do podjęcia decyzji o małym weselu. Zaczęliśmy zatem szukać idealnej sali.

Z pierwszą irracjonalną sytuacją mieliśmy do czynienia, gdy pojechaliśmy zobaczyć "Śląski Wawel" - zamek Dobra. Miejsce naprawdę śliczne, idealnie nadające się na wesele. Niestety okazało się, że przy tak małej liczbie gości musimy zapłacić niemal dwa razy więcej. Zatem koszt 30 osobowego wesela jest porównywalny z kosztem wesela dla 50 gości. Powstaje pytanie, co się bardziej opłaca - zaprosić 30 czy 50 gości, skoro cena za całą imprezę jest tak sama? Na to odpowiedzcie sobie sami. Oczywiście jest alternatywa dla tych, którzy mimo wszystko chcą zaprosić garstkę gości, nie płacąc podwójnej stawki... Otóż podczas rozmowy z właścicielem dowiedzieliśmy się, że jest możliwość, aby na sali obok odbywało się drugie przyjęcie weselne. W takim przypadku koszty są proporcjonalnie podzielone i teoretycznie wszystko jest ok. Oczywiście były zapewnienia, że już takie sytuacje miały miejsce i że było wspaniale. Sprytne, prawda? Zastanawia mnie tylko jedna rzecz. W całym zamku jest
jeden apartament dla nowożeńców z jacuzzi, ogromnym łóżkiem - jednym słowem full wypas. Jak w przypadku, gdy są dwa wesela, ta sprawa jest rozwiązana? Młodzi losują zapałki czy może każda para ma go do dyspozycji tylko przez pół nocy? Odpowiedzi nie poznaliśmy i raczej nie poznamy, bo daliśmy sobie z tym miejscem spokój.

Na szczęście udało nam się znaleźć salę w miejscowości, w której Agusia zawsze chciała mieć ślub. Okazało się także, że właścicielce nie przeszkadzała ilość osób, a nawet się ucieszyła, twierdząc, że łatwiej to wszystko będzie "ogarnąć". I tak po wpłaceniu zaliczki odznaczyliśmy na naszej liście "TODO" punkt: "Znaleźć salę weselną". Nasza radość nie trwała jednak długo. Niedawno zadzwoniła do nas owa właścicielka, z pytaniem czy nadal chcemy mieć wesele na tej sali, bo ona się zastanowiła i doszła do wniosku, że może być dla nas za duża. Proponowała mniejszą salę w innym lokalu, który pod wieloma względami nam nie odpowiada, dlatego nie przystaliśmy na jej propozycję, pozostając przy pierwszej lokalizacji.

Mamy niemal 100% pewność, że ta rozmowa odbyła się, ponieważ jakaś bardziej atrakcyjna (pod względem ilości gości) para chciała wynająć salę w tym samym terminie co my. Zastanawiamy się tylko, ile takich rozmów telefonicznych będziemy musieli jeszcze przeprowadzić. Należy pamiętać, że "gorący" weselny okres jeszcze przed nami. Dodatkowo trzeba wziąć pod uwagę pary, które jeszcze nie wiedzą, że w tym roku będą chciały zorganizować wesele marzeń... Sumując wszystkie przypadki czeka nas co najmniej kilka takich rozmów telefonicznych. Zastanawiam się jak dodatkowo (oprócz podpisania umowy) możemy się przed tym uchronić. Może powiem, że pracuje w firmie, która prowadzi portal związany z tematyką weselną?

Cokolwiek jednak byśmy nie zrobili i tak w oczach osób, z którymi będziemy musieli współpracować będziemy kompletnie nieatrakcyjną parą. Tylko jak to zmienić bez konieczności zapraszania kolejnych 30 osób? Chyba pozostaje nam tylko uzbrojenie się w anielską cierpliwość.

Pozdrawiam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz